niedziela, 12 kwietnia 2015

Chapter III

*******
~Alison~

        - Dziewczyno, wygrałaś to!- krzyk Zack’a rozniósł się echem w mojej głowie, kiedy wysiadłam ze zniszczonego auta z radosnym uśmiech na twarzy. Wokół nas utworzył się wianuszek wiwatujących, którzy obserwowali dzisiejszy wyścig. Zmierzyłam ich spojrzeniem, nic nie mówiąc. – Gratuluję młoda!
     Zaśmiałam się radośnie, kiedy silne ramiona chłopaka objęły moją sylwetkę i uniosły kilka metrów nad ziemię. Byłam z siebie dumna. Pierwszy wyścig w Londynie, mogę uznać za udany - zajęłam pierwsze miejsce, a co za tym idzie, zdobyłam szacunek. O to od początku walczyliśmy z chłopakami - jesteśmy teraz pewni, że nikt nam nie zaszkodzi.
     Stanęłam na ziemi i odebrałam od czekającej dziewczyny nagrodę. Uśmiechnęła się blado, kiedy podawała banknoty, co chwilę zerkając na moją twarz. Zmarszczyłam brwi, kiedy szybko odsunęła się i zniknęła z zasięgu mojego wzroku.
        - Cieszycie się, że wygrała ta mała zdzira?
     Odwróciłam się, szukając właściciela głosu. Kilka metrów ode mnie stał wysoki chłopak, z wściekłością wymalowaną na twarzy. Gdyby wzrok mógł zabijać, już dawno leżałabym w kałuży własnej krwi. Przekrzywiłam głowę, z ciekawością obserwując każdy ruch nieznajomego. Widziałam jak bardzo jest zdenerwowany; co chwilę zaciskał pięści, a jego nogi delikatnie drżały. Powoli podszedł do mnie, jednak za nim zdążył cokolwiek powiedzieć, za jego plecami pojawił się Rick.
        - Na twoim miejscu odsunąłbym się - warknął. Chłopak zmrużył oczy, nadal na mnie patrząc. Uśmiechnęłam się, nie spuszczając wzroku. Nie miałam zamiaru się poddać. - Zaakceptuj fakt, że nie jesteś niepokonany. Ona była lepsza.
        - Lepsza? - prychnął, gwałtownie się odwracając. Chwilę później znajdowałam się za plecami Zack'a. - Suka, miała szczęście! - krzyknął.
     Westchnęłam sfrustrowana, odchodząc na kilka metrów i opierając się o zniszczoną maskę mojego samochodu. Niefortunnie weszłam w jeden zakręt, czego skutkiem był zdrapany lakier, zbite światła i zniszczone zderzaki. Ze znudzoną miną obserwowałam kłótnię przyjaciół, która w końcu przeistoczyła się w bójkę. Nie próbowałam nawet im przerwać, wiedząc, że zrobią to inni. Po jakimś czasie, kilka osób rozdzieliło walczących, a nieznajomy chłopak, przeniesiony poza tłum.
        - Kutas - warknął Zack, rzucając mi kluczyki do swojego auta. - Jedź już. Kasę przelejemy ci na konto.
     Skinęłam głową, wsiadając do czarnego Chevroleta Camaro i odjeżdżając z miejsca wyścigu. Ludzie uskakiwali z mojej drogi, nie odważając się mnie zatrzymać. Za kilka minut sami będą rozchodząc się w swoją stronę, nie chcąc narazić się policji, która na bank już tutaj jedzie. Przyśpieszyłam, wyjeżdżając na główną drogę i kierując się w stronę akademika. Impreza na którą zaprosił mnie Michael, trwała już od dwóch godzin, a ja musiałam się przebrać i zgarnąć Mię. Nie miałam zamiaru pojawiać się na imprezie bez ciemnowłosej; jeżeli sama nie zechce ze mą pójść, zaciągnę ją tam siłą.
     Włączyłam radio, wsłuchując się w lecące piosenki i nucąc pod nosem ich tekst. Nie zwracałam uwagi na wykonawcę, dlatego zdziwiłam się, kiedy zorientowałam się, że nucę piosenkę One Direction. Prychnęłam pod nosem zaprzestając wykonywanej czynności i wsłuchując się w nieznaną mi jeszcze melodię. Przez ostatni rok zdążyłam zapoznać się z twórczością brata, a to co w tej chwili leciało, musiało być utworem z nowego albumu.
        - To było One Direction i ''Night Changes'' - utwór, który znajdziecie na nowym albumie chłopaków ''Four''. Podzielcie się z nami opiniami na temat ich nowego krążka. - powiedział speaker, potwierdzając moje przypuszczenia..
       - Tak jak każdy poprzedni, jest do dupy - mruknęłam w odpowiedzi, zmieniając stację i przyśpieszając. Chciałam się znaleźć jak najszybciej w akademiku, a potem zalać się całkowicie. To w końcu studia, a tutaj można robić co się chce i nie patrzeć na konsekwencje.
    Zgasiłam silnik, kiedy zaparkowałam samochód, koło wejścia, szybko z niego wysiadając. Naciągnęłam kaptur czarnej bluzy na głowę, nie chcąc być rozpoznaną przez koczujących reporterów. Z godziny na godzinę było ich coraz mniej, miałam nadzieję, że już jutro nie zobaczę tutaj ani jednego. 
     Pchnęłam drzwi do mojego i Mii pokoju, szukając wzrokiem dziewczyny. Siedziała na łóżku ze słuchawkami na uszach i białym notesem na kolanach. Kiwała głową w takt muzyki, wpatrując się jeden punkt przed sobą. 
        - Co jest?!- krzyknęła kiedy zerwałam z jej uszu odtwarzacz. - Alison, co ty robisz?
        - Zbieraj się. Jesteśmy spóźnione na imprezę bractwa - zaśmiałam się, odrzucając czarne kabelki na łóżko dziewczyny. Wyminęłam czarnowłosą, podchodząc do szafy i wybierając ciuchy na imprezę. Zerknęłam za siebie zauważając jak niezadowolona dziewczyna prostuje włosy. 
     Pół godziny później byłyśmy w drodze do męskiego bractwa, oddalonego dwa budynki od naszego. Wcześniej nie zwróciłam uwagi na głośną muzykę, którą można było usłyszeć nawet w naszym pokoju. Z każdym korkiem, spotykałyśmy coraz więcej pijanych i naćpanych ludzi. 
        - Musimy tam iść? - Mia spojrzała na mnie błagalne, kiedy stanęłyśmy przed otwartymi drzwiami. Nie odpowiedziałam, tylko chwyciłam dziewczynę za rękę i weszłam do środka. Zewsząd otaczało na masa pijących, palących albo pieprzących się ludzi. Wywróciła oczami, kiedy na środku holu zauważyłam rozbierającą się parę. Ludzie tutaj na serio nie dbali o prywatność.
     Skierowałam się do kuchni, gdzie podałam Mii czerwony kubeczek z alkoholem. Kazałam jej go wypić duszkiem, tak samo jak następny. Jeżeli nie będzie pijana, nie pozna nowych osób i się nie zrelaksuje.
        - Alison! - odwróciłam się, słysząc znajomy głos. Przed oczami zamigotała mi szczęśliwa twarz Michaela. - Już myślałem,że mnie wystawiłaś!
        - Gdzież bym mogła - zaśmiałam się, uważnie lustrując chłopaka wzrokiem. Ubrany był w ciemne rurki, koszulkę i czerwoną koszulę w kartkę. jego włosy nie były już zielone, teraz pojawiła się na nich obwita czerwień. - To Mia, moja współlokatorka - dodałam widząc, jak chłopak spogląda na dziewczynę obok mnie. Spojrzałam na nią, a po chwili wybuchłam głośnym śmiechem. - Przepraszam za nią, ale to chyba jej pierwsza impreza - powiedziałam, widząc jak dziewczyna spogląda na nas zamglonym spojrzeniem - Chciałam, aby się rozluźniła, ale po dwóch kubeczkach... odleciała.
        - Możemy ją zanieść do mojego pokoju, wygląda na to, że dla niej impreza już się zakończyła - zawołał w ostatniej chwili chwytając ciemnowłosą i chroniąc ją przed upadkiem. Skinęłam głową, biorąc jej torebkę i idąc za chłopakiem po schodach. Otwarłam wskazane przez niego drzwi, dzięki czemu bez problemu mógł wnieść Mię do pokoju i położyć na swoim łóżku. - Ile tu jesteście?
     Wzruszyłam ramionami.
        - Jakieś dziesięć minut? - zastanowiłam się - Gdybym wiedziała, że ma aż tak słabą głowę, nie dałabym jej tych drinków. - dodałam cicho.
     Zeszliśmy do salonu, gdzie impreza naprawdę się rozpoczęła. Michael wręczył mi jeden z kubeczków, prowadząc mnie w stronę kanap, gdzie siedziało kilka śmiejących się osób.
        - Alison, to jest Luke, Calum, Ashton, Sandra, dziewczyna Calum'a i Becky. Wszyscy, to jest Alison Evans - przedstawił nas Michael. Na kilka sekund zapadła cisza, jednak po chwili ze swojego miejsca zerwał się blondyn. - Nawet nie próbuj Luke, masz dziewczynę! - syknął czerwonowłosy, siadając na kanapie.
     Zaśmiałam się cicho pogrążając się w rozmowie z Cliffordem. Co jakiś czas chłopak porywał mnie do tańca, albo do jednej z gier, rozgrywanej w kuchni bądź w salonie. Czas mijał nam naprawdę szybko, więc kiedy ponownie padliśmy na kanapę - kilka godzin później - byłam wykończona. I mocno pijana.
        - Alison! - uśmiechnęłam się Luke'a patrząc jak gestem przywołuję jedną z dziewczyn - Poznaj moja dziewczynę. To jest Ingrid - zawołał, kiedy rudowłosa dziewczyna stanęła obok niego. Gwałtownie podniosłam się z miejsca, rozpoznając stojącą przede mną dziewczynę i momentalnie trzeźwiejąc.
        - Ingrid - syknęłam, mierząc swoją byłą przyjaciółkę wzrokiem.

********

NIE SPRAWDZANY!

 Odcinek beznadziejny, niestety ale nie miałam na niego pomysłu - przepraszam :(
Dziękuję wszystkim za życzenia! :)
+ Przypominam o blogu o Niallu!  KLIK
#Perdu  <- wyraźcie swoją opinię 

12 komentarzy:

  1. O kurwa?
    I po co mi był ten pomysł z powrotem Ingrid?
    Chevrolet Camaro?
    Nieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee!
    Proszę wróćmy do Bugatti Veyron Grand Sport, pokochałam to auto!
    Rozumiesz? Chce Bugatti!
    To ja się boje co ty dalej zrobisz z moimi pomysłami słońce...
    Chce next, muszę się dowiedzieć o tej suce, co ona tu robi<3!


    xxAlex

    OdpowiedzUsuń
  2. super kocham twój blog, i proszę dodaj jak najszybciej następny.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ingrid?! O Fuck! Ma już przejebane u Al!
    Czemu nie ma chłopaków? :o Jestem ciekawa jak sobie BooBear z tym radzi!
    Mam nadzieje, że Luke szybko porzuci Ingrid! Nienawidzę suki! Ciekawe czy Luke ćpa tak jak ona!
    Czekam z niecierpliwością na następny!
    Alex xoxo

    OdpowiedzUsuń
  4. Boże znowu ta suka biedna Al nie może się od niej uwolnić,zakopać tylko taką...Ale rozdział fajny C:

    OdpowiedzUsuń
  5. Tylko nie Ingrid. Wredna mała suka... Mam dziwne wrażenie że będą przez nią kłopoty ...
    Do następnego Skarbie <3

    OdpowiedzUsuń
  6. ohohohho ale się porobiło nienawidzę Ingrid powróciła suka głupia ugh rozdział jak zawsze mi się podoba i czekam na kolejny życzę ci dużo weny

    OdpowiedzUsuń
  7. Cooo? O w mordę! Ingrid?! Serio? A po co tu ta szmata??? Się będzie działo! Rozdział świetny i czekam z niecierpliwością na next ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękny. Następny proszę

    OdpowiedzUsuń
  9. Serio ja naprawdę ale to naprawdę nie mam nic przeciwko nowemu postowi wręcz przeciwnie uciesze się. A wiec proszę dodaj kolejny<3

    OdpowiedzUsuń
  10. świetny rozdział :D czekam na następny =) przy okazji zapraszam do siebie ----> http://dark-desires-hatred-and-creaving.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Znowu Ingrid... Świetny!!! Czekam na next i więcej Nialla :)
    Życzę weny i pozdrawiam^^^
    xx

    OdpowiedzUsuń
  12. ZAJEBISTY!!!! :D blog, rozdział, wszystko! Uwielbiałam twój wcześniejszy blog i nawet nie wiesz, jak mi się morda ucieszyła, kiedy zobaczyłam, że pojawiła się druga część.
    Cholera! Już nie mogę się doczekać następnego rozdziału! Jak to zawsze z resztą u ciebie bywa :DDD
    /ktoś xD

    OdpowiedzUsuń